piątek, 20 października 2017

O stylu słów kilka/ Does the coat make the man?

O stylu słów kilka/ Does the coat make the man?

 
PL Dziś zamieszczam mały look z jeansami w roli głównej, który jest pretekstem do przedstawienia pewnej myśli, która ostatnio wpadła mi do głowy. Za przykład weźmy własnie te jeansy. Wiem, jak rożne są opinie na ich temat, zwłaszcza tych o luźniejszym kroju, w męskim stylu czy z dziurami. Wiem jak przez parę spodni, garsonkę czy kolorowe włosy można zostać zaszufladkowanym. Osobiście uważam, że takie generalizacje są największym wrogiem kreowania własnego stylu, zwłaszcza w naszym kraju gdzie wciąż tak nieśmiało podchodzimy do eksperymentowania z ubiorem. Siła indywidualnego stylu polega na odzwierciedleniu swojej osobowości znacznie częściej niż nam się wydaje. Nie bez przyczyny stare porzekadło, ,,Jak Cie widzą tak Cie piszą"funkcjonuje po dziś dzień. Co więcej, wcale nie rozchodzi się o niewyprasowaną koszulę czy poplamioną sukienkę. Niezależnie od naszej woli ubiór stanowi integralną część naszej osobowości, tak jak kiedyś świadczył o statusie społecznym czy zasobności portfela. Mówi o nas, zanim nawet otworzymy usta. 
A gdzie w tym wszystkim jest moda?  
Cóż, jest ona tylko jednym z licznych narzędzi, współtworzącym styl. Sezonowe trendy, szafa mamy czy filmowe inspiracje stanowią elementy tej codziennej układanki i wysyłają komunikat na temat naszego charakteru, smaku czy nawet nastroju.

Może nie szata zdobi człowieka, ale na pewno dużo o nim mówi.


EN Today a small look starring flare jeans. I know how different opinions are about them, especially those with looser cut, boyfriend style or with bunch of irregular holes. I know how through a pair of pants, an extravagant dress or uncommonly colored hair one can be pigeonholed. Personally, I think such generalizations are the greatest enemy when it comes to creating a style of our own, especially in Poland, where we are still too shy about experimenting with clothes. The power of individual style is reflected in our personality more often than we even think. Not without reason, the old saying, "Fine feathers make fine birds", still works. Regardless of our opinion in that subject, the clothes are an integral part of the personality in the same way as they used to determine one’s social status or wealth. The style speaks of us before we even open our mouth.
But where is fashion in all this?
Well, it's just one of the many tools that create the style. Seasonal trends, mom’s vintage closet or movie inspirations are the elements of this everyday puzzle and inform about our character, taste or even mood.

Maybe the coat doesn’t make the man, but for sure it tells a lot about him.

IT Oggi ho messo un piccolo look con i jeans nel ruolo principale. So come sono diverse le opinioni su di loro, specialmente quelle con stile più rilassato, stile maschile o con buchi. So come attraverso un paio di pantaloni, una valigia o capelli colorati possono essere incasellati. Personalmente, penso che tali generalizzazioni siano il più grande nemico della creazione di uno stile tutto nostro, specialmente in Polonia, dove abbiamo ancora così timidi nello sperimentare con i vestiti. Il potere dello stile individuale si riflette nella nostra personalità più spesso di quanto pensiamo. Non senza ragione en Polonia ancora funziona il vecchio detto: "Come vedi che scrivi". Non si tratta di una camicia intransigente o di un vestito macchiato. Indipendentemente dalla nostra volontà, l'abito è parte integrante della nostra personalità, come una volta riguardava lo status sociale o la ricchezza del portafoglio. Parla di noi prima ancora di aprire le nostre bocche.
E dov'è la moda in tutto questo?
Bene, è solo uno dei tanti strumenti che compongono lo stile. Tendenze stagionali, la guardaroba di mamma, ispirazioni al cinema sono gli elementi di questo puzzle quotidiano e inviano un messaggio sul nostro personaggio, gusto o persino umore.

Forse non è una veste che abbellisce un uomo, ma ne sta sicuramente parlando.





 



Jeans   (+) People
Tunika/Tunic/Tunica  No name
Buty/Shoes/Zapatos   Rylko
Torebka/Bag/Borsa   Sisley
PIERŚCIONKI/Rings/Anelli   Iam
Bransoletka/Bracelet/Braccialetto   W.Kruk 

piątek, 15 września 2017

GOLDEN SEASON, GOLDEN TOWER

GOLDEN SEASON, GOLDEN TOWER

PL Mieszkając w nowym miejscu podczas procesu poznawczego zachodzi wiele ciekawych zjawisk począwszy od celowego gubienia się w urokliwych uliczkach, odkrywania ulubionych miejsc, a skończywszy na zgubieniu się w miejscach, w których zgubić się nie chcieliśmy. Ja najbardziej lubię drugi aspekt odnajdywania się w nowej przestrzeni - znajdywanie ulubionych miejsc, zwłaszcza gdy dzieje się to przypadkiem. Do dziś wspominam ulubioną kawiarnie w Mediolanie, która klimatem przypominała tą opisywaną przez Trumana Capote w ,,Śniadaniu u Tiffany'ego"; wcale nie była popularna czy najpiękniejsza, większość starszych panów przychodziła tam rozmawiać o sporcie, studenci wpadali po croissanty i szybko sączyli swoje espresso przy barze, ale ja uwielbiałam to miejsce i tamtejsze cappuccino. Po prostu, dla mnie miała to "coś". I chyba właśnie o to w tym chodzi, nie zawsze jesteśmy w stanie precyzyjnie uzasadnić nasze upodobanie, wtedy wiemy że jest to szczere i nie narzucone przez trendy i przewodniki. Byłam ciekawa jak sprawy potoczą się w Sewilli i do których miejsc będę wracała częściej. Zaskakująco (lub nie) jednym z takich miejsc okazała się okolica Złotej Wieży, chyba najsłynniejszego zabytku stolicy Andaluzji. Położona zaraz nad brzegiem rzeki zwłaszcza w czasie zachodu słońca prezentuje się okazale i to właśnie o tej porze zobaczyłam ją po raz pierwszy. Również nocą stanowi ciekawy element krajobrazu i jest swoistym hotspotem na odbywające się tam liczne bottellónes. Tinto nigdzie nie smakuje lepiej!


EN Living in a new place always entails many captivating occurrences; starting off deliberately throwing yourself into the experience of getting lost in some narrow streets, discovering your favorite places or simply ending up in places where you never wanted to. I absolutely love the second aspect, meaning, finding your favorite spots, especially when it happens by chance. I still remember my favorite café in Milan, which reminded me of Truman Capote's "Breakfast at Tiffany's", it was not popular nor beautiful, most of the signiori came to talk about sports, the students were coming for the brioches and espresso quickly sipped at the bar counter, but I loved this place and its cappuccino. For me that bar has some elusive quality. That is the beauty of discovering the favorite spots, you can't always tell exactly why you love the particular place, you just keep coming back and enjoying it every single time. Before I came to Seville I was curious whether this time I will find mine too. Surprisingly (or not) one of such places turned out to be the area near the Golden Tower, probably the most famous landmark of the capital of Andalusia. Located right at the riverside, it looks the most spectacular during the sunset and that's how I first saw it. What's more, at night it becomes kind of hotspot for the numerous bottellónes. Tinto nowhere tastes better!


IT Durante il processo cognitivo mentre vivere in un nuovo luogo, ci sono molti fenomeni interessanti che vanno dal perdere deliberatamente in strade affascinanti, scoprire i tuoi luoghi preferiti o termina con perdersi in luoghi in cui non volevamo perdersi. Mi piace molto il secondo aspetto di trovarti in un nuovo spazio - trovare i tuoi posti preferiti, specialmente quando questo accade per caso. Ricordo sempre i miei caffè preferiti a Milano, che assomigliava l'atmosfera descritta da Truman Capote ,,Colazione da Tiffany", non era popolare o la più bella, la maggior parte degli signiori è venuto a parlare di sport, gli studenti hanno incontrato brioche e rapidamente sorseggiò il loro espresso al bar, ma io amavo quel posto e il cappuccino lì. Semplicemente per me questo posto aveva una caratteristica sfuggente. Sono stato curioso di cosa accadrà a Siviglia e quali luoghi ritornerò più spesso. Sorprendentemente (o no) uno di questi luoghi si è rivelato essere la Torre d'Oro, probabilmente il monumento più famoso della capitale dell'Andalusia. Situato proprio sulle rive del fiume, soprattutto al tramonto sembra più spettacolare impressionante. Quello che è interessante, è stato in questo momento che l'ho vista per la prima volta.Anche di notte è un elemento interessante del paesaggio ed è una sorta di punto di forza per le numerose bottellónes lì. Qui il tinto gusti meglio!







SHIRT/CAMCIA/KOSZULA SFERA
PANTS/PANTALONI/SPODNIE MANGO
BELT/CINGHIA/PASEK MY MOM'S/DI MI MAMMA/PODKRADZIONY MAMIE
WATCH/GUARDARE/ZEGAREK GINO ROSSI
EARRINGS/ORECCHINI/KOLCZYKI W.KRUK
SUNGLASSES/OCCHIALI DA SOLE/OKULARY H&M

Photo Credit: Michael Morritt

czwartek, 7 września 2017

Livin' la vida sevillana

Livin' la vida sevillana

PL Choć to nie post filmowy, to lokalizacja iście kinowa! Jednym z najpiękniejszych miejsc w Sewilli jest Plac Hiszpański i przylegający do niego ogród Marii Luisy. Choć to miejsce zabytkowe, wiele osób kojarzy je przede wszystkim z filmem Gwiezdne Wojny II, a niektórzy koneserzy kina i z filmem Lawrence z Arabii. Ja osobiście pamiętam teledysk do utworu Something Got Me Started zespołu Simply Red, który częściowo został zrealizowany właśnie na Placu Hiszpańskim. Miejsce obowiązkowe do zobaczenia w Sewilli. 

EN Although it's not a post dedicated to films, it surely has cinematic motif! Namely, the location. One of the most beautiful places in Seville is undoubtedly the Spain Square and its Maria Luisa Garden. This is a historical place, however, many people associate it rather with the Star Wars II movie, and some film geeks will also remember it from Lawrence of Arabia. I personally remember the music video for the song Something Got Me Started by Simply Red, which was partially done in this very location. A place to see in Seville.

IT Anche se non è un post di film, ha un motivo cinematografico! Uno dei luoghi più belli di Siviglia è la Piazza Spagnola e l'adiacente Giardino di Maria Luisa. Anche se questo luogo storico, molte persone lo associano principalmente al film Guerre Stellari II e ad alcuni intenditori di film al film Lawrence d'Arabia. Personalmente, io ricordo il video musicale per la canzone Something Got Me Started di Simply Red, che è stato parzialmente completato in Piazza Spagnola. Certamente, un luogo da vedere a Siviglia! 

















sobota, 12 sierpnia 2017

To już rok! It's been a year!

To już rok! It's been a year!

PL Aż ciężko mi w to uwierzyć, ale mój blog właśnie skończył rok! Dokładnie rok temu odważyłam się zacząć to małe przedsięwzięcie, o którym już wtedy myślałam długo. Ostatecznym motorem do działania okazał się staż w Mediolanie, pierwszy wpis powstał w Monako, a teraz piszę to, kto by przypuszczał, odbywając kolejny staż w Sewilli! Jestem niesamowicie ciekawa gdzie będę świętować kolejne urodziny bloga. Ten rok to wiele podróży, przygód i nowych doświadczeń które tylko udowodniły mi "że chcieć to móc". Nikt nie włożył pomysłów, samozaparcia czy chęci do mojej głowy i z każdym dniem uświadamiam sobie jak wiele zależy od nas samych. 


Dziękuję Wszystkim, którzy zawsze wspierali moje działanie, motywowali i sprawiali, że czułam, że nie robię tego tylko dla siebie. Mam nadzieję, że tak naprawdę moja przygoda w modowo-kulturowej blogosferze dopiero się zaczyna!
A poniżej kilka ulubionych chwil minionego roku!


EN It's hard for me to believe, but my blog is one year old!  Exactly a year ago I dared to start this small undertaking, which was in my head for God knows how long. Finally an extra motivation came in the shape of an internship in Milan the first content was created in Monaco, and now I am writing this, who would have expected, during another internship but in Seville! I am incredibly curious where I will celebrate next birthday of the blog. This year of loads of traveling, adventures and new experiences only proves to me "impossible is nothing". Nobody put ideas, self-motivation or willingness into my head and every day I realize how much everything depends just on us.


Thanks to everyone who has always supported my work, motivated me and made me feel that I dodo n't do it only for myself. I really hope that my adventure in the fashion-cultural blogosphere is just getting started!
Below a few favorite moments of the past year!

Grudniowy Paryż/ December in Paris


Noworoczna Słowacja/ New Year's Slovakia

Pierwsze kroki w Monako i blogowaniu / First steps in blogging and Monaco

Pierwsza publikacja w magazynie Prestiż / First publcation in Prestige Magazine

Miejsce, w którym zawsze będę czuć się jak w domu/ Place which always feels like home

I nowy kraj do kochania/ And a new country to be loved


piątek, 11 sierpnia 2017

Mały przegląd kina hiszpańskojęzycznego

Mały przegląd kina hiszpańskojęzycznego


 Nie do końca wiem, kto jest hiszpańskim Zakościelnym ponieważ moja wiedza w tym temacie utknęła na dziewczynach zakochanych w Mario Casasie po ekranizacji książki ,,Tres Metros Sobre el Cielo". Nie zrozumcie mnie źle, szanuję gatunek komedii romantycznych i uważam, że pełnią ważną rolę w kinematografii, nie jest to jednak najczęściej oglądany przeze mnie rodzaj filmu. Dziś chciałam przedstawić kilka ciekawych hiszpańskojęzycznych dramatów, które miałam okazje niedawno obejrzeć, ponieważ tak, istnieje coś więcej niż ,,Habla con Ella" i ,,Amore Perros".

KSIEŻNICZKI  (PRINCESAS)
Chociaż ten film przedstawia dość okrutne mechanizmy rządzące światem prostytutek to zaryzykuję stwierdzeniem, że jest w nim coś ciepłego i dodającego otuchy. A to za sprawą głównych bohaterek. Obie, z różnych powodów, trudnią się najstarszym zawodem świata, i mierzą się z zupełnie innymi przeciwnościami losu. Punktem wspólnym jest jednak pragnienie miłości i akceptacji, której zdaje się szukają we właściwych miejscach ale w dość nieumiejętny sposób, bowiem nie potrafią (nie chcą?) skończyć z niechlubnym zajęciem. Film jednak mówi o czymś więcej niż tylko o młodych prostytutkach chcących odmienić swój los. To słodko-gorzka historia kobiecej przyjaźni, która może zrodzić się nawet w najbardziej nietypowych okolicznościach.

SZEŚĆ RAZY EMMA (SEIS PUNTOS SOBRE EMMA)
Bohaterka tego filmu fascynuje mnie już od pierwszych minut. Niewątpliwie, mają na to wpływ dwa czynniki: konstrukcja postaci Emmy ale też jej odtwórczyni (Verónica Echegui), która naprawdę dała popis dobrego aktorstwa. Emma to niewidoma dziewczyna, której największym marzeniem jest zostać matką. Ale tylko matką ponieważ mężczyźni to na jej drodze nic więcej niż niezbędny element do osiągnięcia upragnionego celu. Emma niewątpliwie z tą samą mocą potrafi w widzu wzbudzić sympatię jak i irytację. Nie sposób jej nie lubić, jednak ciężko jest zrozumieć jej motywy i postępowanie. Jest ona dość niejednoznaczna, przez co ciekawa, a to rzadko zdarza się zaobserwować na ekranach w dobie jednowymiarowych i schematycznych postaci. Tutaj widz będzie musiał dokonać jej oceny sam, ponieważ w tym przypadku reżyser, nie zrobi tego za niego.

VENGO
Ten film  to rytm, w jakim bije serce Andaluzji. Nie jest najłatwiejszą czy najbardziej dosłowną przeprawą, ale na pewno najlepiej obrazującą andaluzyjską kulturę cyganów. Tutaj muzyka flamenco wyrazi więcej niż niejeden dialog, choć twórcy nie szczędzą również pięknych krajobrazów. Fabuła filmu skupia się na mężczyźnie pogrążonym w żałobie po utracie swojej córki i sposobach radzenia sobie z  bólem poprzez flamenco, które spokojnie może być traktowane tutaj jako równorzędny bohater.


DZIKIE HISTORIE (RELATOS SALVAJES)
Ostatnia propozycja jest prosto z Argentyny. Ten film to niezależne historie, różni bohaterowie, których łączy jedno: złość. Nie taka, która definiuje człowieka w kategoriach "dobry-zły", lecz taka, która dopaść może każdego, niezależnie od charakteru, bo przecież zarówno pannie młodej jak i kelnerce mogą puścić nerwy. I o tym jest ten film, o zwykłej, ludzkiej frustracji, która może doprowadzić do wręcz absurdalnych rezultatów. Niczym dynamit odpalony w nieodpowiednim momencie, dość pozornie zwyczajne historie, stają się ciągiem destrukcyjnych, momentami makabrycznych zdarzeń. Mimo wszystko, filmowi nie brakuje humoru, i myślę, że to był właśnie oryginalny zamysł reżysera, czyli satyra na słabostki ludzkiej natury, wymownie zaprezentowane już od pierwszych minut seansu. Film naprawdę dobry, chociaż przegrał Oscarowy wyścig w 2015 roku z... naszą ,,Idą".

sobota, 5 sierpnia 2017

¡HOLA SEVILLA!

¡HOLA SEVILLA!
PL Jest takie miejsce na świecie, gdzie stukot obcasów nie jest przypadkowy, wzór w grochy noszony jest z dumą, a kwiaty we włosach nie są oznaką kiczu. Witajcie w Sewilli, kolebce flamenco, najgorętszym mieście całej Hiszpanii. Rozgoście się, trochę tutaj zagrzejemy czasu. Mam nadzieję,  że moja przygoda w stolicy Andaluzji, przybliży trochę modę i kulturę tego kraju, i stopniowo będę mogła powiedzieć więcej na temat tego miejsca, już nie z perspektywy turystki, a mieszkanki. Jestem bardzo ciekawa tego doświadczenia, różnic jakie odkryję między Hiszpanią a innymi krajami w których dotąd gościłam trochę dłużej. Z radością używam teraz innego kodu pocztowego, chociaż znając mnie, to będzie tylko przystanek. Niemniej jednak, witaj Hiszpanio, bądź mi dobrym domem. Póki co zgotowałaś mi gorące powitanie. 38 stopni. Zakładam zatem moje wielkie, ciemne okulary, ulubioną biżuterię i ruszam Cię poznawać.


EN  There is a place in the world where the clatter of heels is not accidental, the pattern of polka dot is proudly worn, and the flowers in the hair are not signs of kitsch nor are considered as tastelessness. Welcome to Seville, the cradle of flamenco, the hottest, literally, city in Spain. Please make yourself comfortable here as we gonna spend some time here. I hope my adventure in the capital of Andalusia will bring closer some fashion and culture of this country, and maybe I will be able to gradually say more about this place, not  from the perspective of tourist but the resident. I am very curious about this experience, the differences I will discover between Spain and other countries that I used to live in. I'm happy to use another zip code now, although as I know myself, it will only be a stopover. Nevertheless, welcome Spain, be a good home to me. So far you have given me a warm welcome. Actually, very warm - 38 degrees. So I'm putting on my big, dark sunglasses and I'm to on my way to get to know you better.









SKIRT/SPÓDNICA  H&M (Lana del Rey Collection)
TOP SISLEY
RING/PIERŚCIONEK BYDZIUBEKA
BRACELETS/BRANSOLETKI BYDZIUBEKA
SUNGLASSES/OKULARY  H&M
Copyright © 2016 lacinemoda , Blogger