czwartek, 22 grudnia 2016

W co się ubrać na Wigilię?

W co się ubrać na Wigilię?
PL Święta to czas rodzinnych i przyjacielskich spotkań,  zwłaszcza w naszym kraju okres tradycyjny i uroczysty. Pomimo, że w dzisiejszych czasach panuje znacznie większa swoboda ubioru, to jednak podczas świątecznych spotkań powinniśmy przestrzegać paru reguł. Poprzez swój wygląd okazujemy szacunek współtowarzyszom wigilijnej kolacji oraz jest to dowód uprzejmości w stosunku do gospodarza. Odpowiednio dobrany strój przede wszystkim wprawi w nas w lepsze samopoczucie, będziemy czuć się komfortowo, wiedząc, że nie popełniliśmy żadnej gafy. Skoro dokładamy wszelkich starań by prezenty były pięknie spakowane, stół odpowiednio zastawiony, my też musimy wyglądać odświętnie.

Wigilia jest uroczystą kolacją, więc obowiązywać nas będą zasady tak jak na przyjęcia wieczorowe, nie ulegałabym sezonowym tendencjom i postawiłabym na niezawodną klasykę. Szaleństwa i ekstrawagancję zostawmy sobie na sylwestra ;).

Ubiór: Prosta sukienka i delikatne dodatki to zawsze dobry pomysł. Idealne na tą okazję będą kolory bordo, głęboka zieleń, granat również z delikatnym połyskiem lub złotymi wstawkami.Zamiast sukienki proponuję również zestaw sweterek+spódnica lub eleganckie spodnie.

Buty: Najlepiej z lakierowanej skóry, zamszowe lub satynowe.

Dodatki: Delikatne do wzorzystych, błyszczących kreacji, większe, bardziej ekstrawaganckie do prostszych stylizacji. Do klasycznych sukienek dobieramy nowoczesne dodatki i na odwrót - do bardziej ekstrawaganckich krojów dobierzemy klasyczną lub postarzaną biżuterię.

Zapach: Wieczorowy, ulubiony, pasujący do naszej osobowości i stylu.

Przy skromniejszych sukienkach można odważniej dobrać buty i rajstopy, na przykład takie w delikatny wzór lub w innym  niż czarny kolorze.









wtorek, 29 listopada 2016

Modowa Mapa Mediolanu/Milan Fashion Map: Fondazione Prada

Modowa Mapa Mediolanu/Milan Fashion Map: Fondazione Prada


PL Jeśli ktoś zechciałby podziwiać ponadczasowe kolekcje Prady, piękne suknie, garnitury czy galanterie niech lepiej stanie przed jedną z witryn w galerii Vittorio Emanuela w centrum Mediolanu, bo tutaj... ich nie znajdzie. Nie jest to miejsce poświęcone dorobkowi marki Prada, a miejsce, które ten dorobek wykorzystuje, sponsorując ciekawych artystów sztuki współczesnej. Fondazione Prada to element specyficznego rodzaju promocji marki, gdzie nie pokazując swych produktów, ta galeria stanowi swoistą reklamę duetu Prada-Bertelli. 
Niektórzy mogą rzec, że całe kolekcje, a zwłaszcza akcesoria takie jak torebki, buty i paski, od których przecież wszystko się zaczęło, stanowią dzieła sztuki same w sobie. Jednak Prada, przenosząc się na inny poziom, w 1995 roku tworzy fundację skupioną tylko na sztuce: kontrowersyjnej, elektryzującej, dziwnej. Sztuce, która w żaden sposób nie idzie w parze ze słynną torebką Saffiano. Tutaj, w miejscu stworzonym przez wspaniałych projektantów i strategów branży fashion, sztukę i modę oddziela wyraźna granica.

Fondazione Prada, kierując się swoim instynktem, wybiera artystów ciekawych, niebanalnych i odważnych, zyskujących popularność na całym świecie. Nie tak dawno wybór padł na naszą rodaczkę, Goshkę Macugę, która ostatniej zimy swoją ekspozycją oczarowała samą Muccię Pradę. Zazwyczaj pojawiają się ekspozycje różnych artystów jednocześnie na przykład Williama N. Copleya, Bette Saar czy Edwarda Kienholtza, każda inna od poprzedniej i traktująca o odmiennym zagadnieniu.
Nie jest to sztuka łatwo rozumiana, może przez to i niedoceniana? Z pewnością wielu turystów przyciąga popularna nazwa marki. Przecież Włochy i ich rzymskie czy florenckie galerie tak rzadko identyfikowane są ze sztuką współczesną. Dlatego to miejsce, położone poza centrum włoskiej metropolii, może jednych przyjemnie zaskoczyć, drugich porządnie rozczarować. Ważne jest, by sprawdzić aktualne ekspozycje przed podjęciem decyzji o wizycie w tym miejscu. Nie bez powodu padło wcześniej słowo ,,kontrowersyjna".

(Bilety ulgowe kosztują 8 Euro, normalne 10. Nie jest wymagana wcześniejsza rezerwacja, bilety dostępne są również online. Nieczynne we wtorki. Można dojechać linią M3 (Loddi), ale potem trzeba jeszcze liczyć 15-minutowy spacer. Autobusowa linia 65 podjeżdża niemal pod sam kompleks budynków Fundacji.)






EN If you want to enjoy the timeless collections of Prada, admire beautiful dresses and suits it is better for you to stand in front of one of the boutiques at Vittorio Emanuele Gallery.. because here you will not find them. This is not a place devoted to the achievements of the Prada brand, contrarily it is a place that uses these achievements in order to present interesting creators of the contemporary art. Fondazione Prada is part of a specific type of brand promotion, where without showing their products, it is yet another kind of advertisement for the duo Prada-Bertelli. Some might say that all collections, especially the accessories such as handbags, shoes, and belts, from which it all began, are the works of art themselves. However, Prada, moving to another level in 1995, creates a foundation focused on art: the controversial, electrifying, strange. Art, which in no way goes hand in hand with the famous Saffiano bag. Here, in a place created by great designers and strategists of fashion industry the art and the fashion is separated by a fine line.

Fondazione Prada guided by their instincts selects artists interesting, unusual and daring, popular around the world. Not so long ago, their choice was our compatriot Goshka Macuga who by her exhibition astonished Muccia Prada herself last winter. However, during my visit, there were available three exhibitions of other artists: William N. Copley, Bette Saar and Edward Kienholtz, each distinct, depicting different subjects. These art presentations may not be easily understood and perhaps because of that can be undervalued. Certainly, many tourists are attracted by the popular brand name. After all, Italian galleries such as Florentine or Milanes are so rarely identified with contemporary art, hence there is no wonder this place, situated outside the center of the Milan, can pleasantly surprise some, others neatly disappoint. It is important to check the current exhibitions before deciding to visit it. There's a reason I used the word "controversial" earlier.

*Discount tickets cost 8€, the normal 10€. It is not required to book in advance, however, tickets are available online. Closed on Tuesdays. You can get there by M3 (Loddi) but there is still a 15-minute walk, bus line 65 pulls almost in front of the buildings of the Foundation.


















środa, 16 listopada 2016

Far from heaven, but close to fall (2002)

Far from heaven, but close to fall (2002)

PL Nie ma się co czarować. Jesień. Nie zawsze jest słoneczna i złota. Coraz częściej wraz z kolorowymi liśćmi przynosi zapowiedź wcześniejszej zimy i mroźnych, listopadowych wieczorów. To ten czas, kiedy niejednokrotnie przekładasz spotkania ze znajomymi i - zasłaniając się brakiem czasu - lądujesz pod kocem.

Co obejrzeć? Na świąteczne filmy jeszcze za wcześnie, a te letnie napawają tylko niepotrzebną irytacją. Jest parę tytułów, które skutecznie zwalczą jesienną chandrę, choć mogą zostawić nas w zadumie. Jednym z nich jest ,,Daleko od Nieba".

Jak wiele amerykańskich produkcji, jest to remake czarno-białego filmu ,,Wszystko na co niebo zezwala" (1955). Opowiada historię Cathy, wzorowej kobiety lat pięćdziesiątych: żony i matki na pełen etat, która z wymuszonym uśmiechem serwuje amerykańskie apple pie, w zamian otrzymując buziaka w policzek godnego córeczki tatusia. To obraz kobiety, która niczym swoja czarnoskóra służąca zamiata pod dywan każde rozczarowanie oraz upokorzenie. Kobiety, która wydaje się mieć wszystko, stojąc na czele małomiasteczkowej Society. Jednak problemy małżeńskie, starannie maskowane podczas kolacji i towarzyskich koktajl party, wychodzą na jaw, gdy Cathy przyłapuje swojego męża, Franka, na zdradzie z innym mężczyzną. Osamotniona szuka zrozumienia, które znajduje na terenie własnej posiadłości. Pomiędzy nią a czarnoskórym ogrodnikiem nawiązuje się nić przyjaźni zrodzona z potrzeby akceptacji i wyrażenia własnych potrzeb.

Film w subtelny, lecz stanowczy sposób kreśli barwne tło dla bohaterów - i nie chodzi tu o kolorystykę jesiennej pory. Lata pięćdziesiąte ubiegłego wieku to czasy budzenia się kapitalistycznej Ameryki, wiara w American Dream; to segregacja rasowa, bunt Rosy Parks oraz sztywne konwenanse społeczne. W takich realiach zmagania głównych bohaterów muszą pozostać w czterech ścianach. Amerykańskie społeczeństwo jest jeszcze zbyt niedojrzałe, by rozróżnić homoseksualizm od choroby czy rasizm od tolerancji, i - choć dopiero pokonało nazizm - uważa się za nadludzi w stosunku do czarnoskórej ludności.

W swoich klasycznych ramach melodramatu, acz bez przesadnego patosu, produkcja stara się skupić na dwóch wątkach, które (odpowiednio rozbudowane), mogłyby stanowić fabułę dla różnych filmów. Jednak reżyser Todd Haynes konsekwentnie je łączy, przez co stuminutowy seans zostawia nas z uczuciem niedosytu. Hollywood ma w zanadrzu interesujący wątek niespełnionego męża, człowieka z całym wachlarzem emocji i słabości, wciąż jednak powiela szablon i prezentuje sylwetkę pana domu z czasów Eisenhowera - mającego liczne romanse w mieście, podczas gdy naiwna żona czeka na niego przy zastawionym stole w domu na przedmieściach.

Film mierzy się z ciekawą tematyką. Mimo swojego gatunku, jest bardzo oszczędny w ekspresji, co jednak wcale mu nie ujmuje. Czasem szept lub spojrzenie są głośniejsze od krzyku i morza łez - ten film to udowadnia. Dławi emocje w swoim własnym gardle, tak jak zmuszeni są do tego jego bohaterowie.




EN Let's get real. Fall. It is not always sunny and gold. More often along with colorful leaves, it brings the promise of early winter and icy November evenings. This is the time of a year when you skip on your friends with some lame excuses and get cozy under the warm blanket. What to see? For Christmas films, it is still too early, and the ones set in summer would only cause unnecessary annoyance. There are a few titles that effectively can fight the autumn blues, one of them is "Far from Heaven".

Like many American productions, this is a remake of black-and-white film ''All that Heaven allows” from 1955. It tells the story of Cathy, a role model for women in the fifties, full-time wife, and mother who serves her freshly baked apple pie with a forced yet spotless smile. In return, her successful husband gives her a kiss on the cheek like you give to your little daughter. This is a portrait of a woman who, like her black servant, sweeps under the rug all the disappointments and humiliations. A woman, who seems to have everything while being on top of a small-town society. However, her marital problems carefully masked during the evening dinners and cocktail parties, will soon come to light when Cathy catches her husband Frank cheating on her with another man. Lonely, she seeks for understanding, which she finds on her own property. Between her and her black gardener establishes a bond of understanding, a need for acceptance and attention.

Production in subtle but firm way paints the colorful background of the story, but it is not a reference to beautifully presented colors of the fall here. The mid-fifties is a time of awakening of capitalist America, the belief in the American Dream, racial segregation, Rosa Parks' arrest and the rigid social conventions. In such realities the struggles of the main characters must remain within the four walls, the public is still too stupid to distinguish homosexuality from the disease or racism from tolerance, although they have just defeated Nazism, they see themselves as a master race in relation to blacks.

In its classic melodrama framework, without excessive pathos though, the film tries to focus on two threads that properly developed, could provide the plot for two different movies. However, the director Todd Haynes consistently leads both by what hundred-minute session leaves us with a slight saturation deficit. Hollywood still hasn't used the theme of unfulfilled husband, a man with a whole range of emotions and weaknesses. Unfortunately, it prefers to replicate the template and present the silhouette of a powerful ''Eisenhower” guy, who has numerous affairs in the city, while his naive wife in a suburban home is waiting at the set table.

The film deals with quite an interesting topic, and in spite of his genre, it presents the emotions in a very frugal way, not declining the strength of the viewers' reaction, nonetheless. Sometimes a whisper or just one look is louder than screaming and or sea of tears and this film proves it. It chokes emotions in its own throat, as its characters are forced to do, too.










niedziela, 30 października 2016

Modowa Mapa Mediolanu/Milan Fashion Map: Libreria dello specttacolo

Modowa Mapa Mediolanu/Milan Fashion Map: Libreria dello specttacolo

PL Jednym z moich ulubionych miejsc w Mediolanie jest Bar Magenta - w centrum, ale nieco na uboczu, przez co nie zagląda tu chmara turystów, choć zawsze jest żywo, zwłaszcza w porze aperitivo i słynnych happy hours. Co zabawne, dopiero niedawno odkryłam, że tuż za rogiem jest księgarnia całkowicie poświęcona tematyce kina, teatru i opery! Tak, takie książkowe sklepy istnieją, mają duszę i przyjemnie się tam buszuje wśród regałów. To fantastyczne miejsce sprawiło, że ta okolica jest jedną z najczęściej przeze mnie odwiedzanych.

Już same witryny ,,Libreria dello Specttacolo" przyciągają wzrok: biografie wielkich gwiazd, stare wydawnictwa spektakli, liczne vademecum teatralne.W środku jest jeszcze lepiej - plakaty, mnóstwo magazynów kinowych, roczniki, miesięcznik, jeszcze więcej książek oraz.. pudła ze scenariuszami oper i sztuk teatralnych a nawet nuty!

Zazwyczaj nanosząc punkty na blogową MMM skupiałam się na opisie przede wszystkim miejsca, swój strój przedstawiając tylko za pomocą zdjęć. Tym razem postanowiłam poświęcić mu parę słów; moda na ulicach Mediolanu wbrew pozorom nie jest tak różnorodna i ekstrawagancka, jakby się mogło wydawać, ale o tym kiedy indziej, Mimo, że wygoda miejskiego życia powinna zobowiązywać do biegania w płaskich, wygodnych butach, ja jednak wiernie trzymam się swoich upodobań i częściej wybieram szpilki. Można też zawsze pójść ze sobą na kompromis, wziąć trochę większą torbę i do niej wrzucić buty na zmianę. Do dziś pamiętam jak w Nowym Jorku, niemal każda dziewczyna, niezależnie czy w sukience, czy eleganckiej garsonce w swojej porze lunchu biegała w...sneakersach, zmieniając je później pod biurkiem w pracy na stosowniejsze obcasy. Ja jednak wolę, zwłaszcza do spódnic, i o tak wymagającym kroju jak tulipan wybierać szpilki, ewentualnie lekkie, kobiece balerinki. W tej wersji, moje kokardki powędrowały na tył, bowiem do szpilek dobrałam ozdobne skarpetki, które można znaleźć w najnowszej kolekcji Calzedonii - lub w wersji bardziej ekonomicznej czy "zrób to sam" do bawełnianych skarpetek doszyć kokardki zrobione z kupionej w pasmanterii satynowej wstążki. Wiem, że dla wielu osób zestaw szpilki+skarpetki to wciąż ryzykowny zabieg, ale hej! Jesteśmy w Mediolanie!


EN One of my favorite places in Milan is Bar Magenta - in the city center, but slightly off the beaten track, which is not visited by a swarm of tourists, yet it is always live, especially during the famous aperitivo and happy hours. Ironically, only recently I have discovered that just around the corner is a bookstore, completely dedicated to the cinema, theater, and opera! Yes, that bookstores do exist, they have a soul and you will feel here great, raiding among the numerous shelves. This fantastic place made this whole area even more attractive to me.

Even before you come inside, you're eyes are caught by richly exposed shop window with biographies of great stars, old publishing, numerous theatrical handbooks. Inside is even better - posters, lots of magazines about cinema, yearbooks, monthly issued magazines and even more books, also boxes with scenarios of operas and plays, screenplays and music sheets!

Normally, while setting points on a Milan Fashion Map I intently focus only on places I am describing, and my outfits presenting only with images. This time I decided to add a few words; Milanese fashion is not so diverse and extravagant as it might seem, but maybe more about some other time. Although the convenience of city life should oblige you to run in the flat, comfortable shoes, I faithfully stick to my taste and I often choose high heels. Yes, you can always compromise, take a bit bigger bag and take them with you. I still remember when I was in New York, that almost every girl, during her lunchtime, whether in dress or elegant suit was wearing sneakers, changing them later on under her desk at work for a more appropriate pair of heels. I, however, prefer heels, especially to skirts with such demanding cut as tulip one, or delicate ballet flats. In this version, my cute bows went to the back, because I match my shoes with fancy socks that can be found in the latest collection of Calzedonia. If you prefer more economical /"do it yourself" solution, you can always sew a bow made from satin ribbons on cotton socks. I know that for many people the set “high heels + socks” is still a risky choice, but hey! We are in Milan!


















Copyright © 2016 lacinemoda , Blogger