środa, 28 września 2016

Waterloo Bridge/Pożegnalny Walc (1940)

Waterloo Bridge/Pożegnalny Walc (1940)


PL Skąd w filmach melancholijne rozmyślania przy oknie, bieg w deszczu, miłość od pierwszego wejrzenia? W skrócie: te wszystkie banały na które przewracamy oczami z niesmakiem? Jak bardzo te zabiegi wydają się nam utarte? Warto pamiętać, że to, co dziś wydaje się oczywiste, kiedyś było inne – świeże, a nawet skandalizujące.Przedstawiam wam klasyk gatunku, romantyczne arcydzieło, powód szlochu w ciemnych salach kinowych. Szlak, którym podążali wszyscy ci, którzy chcieli stworzyć idealny film o miłości. Nie, dziś nie o Titanicu, a o ,,Pożegnalnym walcu”, amerykańskiej produkcji z 1940 roku.

Już samo tłumaczenie tytułu przywodzi na myśl coś ulotnego, nostalgicznego. Te skojarzenia są jak najbardziej słuszne i będą nam towarzyszyć podczas całego seansu. Ależ ja uwielbiam takie filmy - czyste w formie i wierne gatunkowi!Historia, która zaskarbiła moje uznanie od ,,pierwszego obejrzenia", to opowieść o młodziutkiej baletnicy i żołnierzu., którzy, po pierwszym spotkaniu na Londyńskim moście Waterloo, zakochują się w sobie w przeciągu jednego dnia. Niezbyt skomplikowany początek. Melodramatycznego smaczku dodaje jednak historyczne tło I Wojny Światowej, czarno-biała oprawa i przepiękna muzyka klasyczna.

Na przestrzeni ostatnich osiemdziesięciu lat o talencie Vivien Leigh wszyscy napisali już chyba wszystko. Ja dodam tylko, że jej gra aktorska w tym filmie jest zniewalająca. Stworzyła dynamiczną, wspaniale rozwiniętą postać z szerokim wachlarzem emocji. Vivien potrafiła powiedzieć więcej jednym spojrzeniem, niż niejedna aktorka podczas monologu. Ten film to nic innego, jak zwiastun jej umiejętności, które dwa lata później potwierdzają się w ,,Przeminęło z wiatrem". Podczas seansu wzrok momentami płatał mi figle, bo zamiast Vivien, czyli filmowej Myry, widziałam naszą piękną Annę Dymną, a zamiast Virigini Field (wcielającej się w rolę jej najbliższej przyjaciółki Kitty) - młodą Mieczysławę Ćwikilńską! 

Choć film ma już ponad 75 lat (!), a niektóre konwenanse odeszły w zapomnienie wraz z okresem wojennym, nie sposób nie darzyć bohaterów ogromną sympatią. Z przyjemnością patrzyłam na główną bohaterkę w otoczeniu jej przyjaciółek-tancerek, które plotkują, marzą i zakochują się dokładnie tak jak my teraz.







PL Do zdjęć miałam przyjemność pozować ze wspaniałym tancerzem i aktorem, studentem PWST Mateuszem Ulczokiem.
EN During the photoshoot, I had the pleasure to cooperate with Mateusz Ulczok, a brilliant dancer, actor, and student of National Academy of Theatre Arts.
EN Running and kissing in the rain, contemplating by the window, love at first sight, in short, all those clichés.... Have you ever wonder where did it come from? Probably you roll your eyes while seeing all of it, repetitively, all over again, thinking "Isn't there any better idea?” Well, there is not. At least I guess. In order to better understand the mechanisms working in this film, remember that what to us is obvious, once was incredibly new and even scandalous due to social standards and morals. I would like to present an absolute classic, romantic masterpiece, the reason of sobbing in the dark corners of the cinema. No, it's not Titanic but Waterloo Bridge, an American production from 1940. 

The polish translation of the movie title is "The Goodbye Waltz”, which already brings to mind something nostalgic, ephemeral. These associations are most certainly suitable and will be present during the whole session. How much I adore movies like this one, so pure, so faithful to its genre!!
The story, which has melted my heart down, is about a young ballerina and the soldier, who after first meeting at London's Waterloo Bridge fell in love in just one day. The historical background of the First World War, the beautiful classical music, the black and white colors all these factors together create the perfect melodramatic tone.

Over the last eighty years, they said everything about Vivian Leigh's beauty and talent. So let me just add, how amazing was she in this movie! She created a character built and developed so wonderfully, it's dynamic and moving. Her eyes could play more than other actresses can express through the monologue. This movie is nothing but a harbinger of her acting abilities, which two years later she confirmed in "Gone with the Wind”.

Even though the movie is more than 75 years old, and some conventions faded into oblivion together with the period of war, we can't help but give the characters an enormous empathy. With indescribable pleasure, I observed the main character surrounded by her dancer-friends who gossip, dream and fall in love just like we do now.









Cliché? But how pleasant! 

Have you seen the movie? What do you think? Or maybe "Gone with the Wind" is still your number one? Speak up!


DIRECTOR: Mervyn LeRoyCOSTUMES: Adrian Greenberg, Gile Steele, Irene LentzFAVORITE QUOTE:



Roy: The wonderful thing about living is that this sort of thing can happen. In the shadow of a death raid, I can meet you and feel more intensely alive......than walking around in peacetime, taking my life for granted.
Myra: It's a high price to pay for it.
Roy: I don't think so.
Myra: I do.

Kitty: Well, the whole world doesn't begin and end with a ballet.
Madam Olga Kirowa: My world does.

poniedziałek, 19 września 2016

Modowa Mapa Mediloanu/Milan Fashion Map: Via Giardini

Modowa Mapa Mediloanu/Milan Fashion Map: Via Giardini

PL Minęło już trochę czasu, odkąd wypowiedziałam swoje pierwsze Ciao! w Mediolanie. Choć lato nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa, jesień zbliża się nieubłaganie, co zwiastują nie pierwsze kolorowe liście, ale modelki pojawiające się na ulicach Mediolanu, przypominające o nadchodzącym szaleństwie Milan Fashion Week. Czujesz, że zaczynasz żyć w rytmie miasta, gdy powoli, powoli, albo jakby to powiedzieli włosi piano, piano tworzysz swoje rutyny, masz już swoje ulubione miejsca, potrafisz podpowiedzieć zagubionemu turyście gdzie i jak się dostać, wykłócić się o stolik po włosku, i to z użyciem gestów!

Mówi się, że, nie ma lepszego miejsca niz Paryz by się zakochać, nigdzie pierogi nie smakują tak jak w Polsce, a najlepsze miejsce na karnawał to Rio. Cóż... ja myślę, że nigdzie nie czyta i nie kupuje się ,,Vogue'a" tak jak w Mediolanie! Stąd mój kolejny „punkcik” na mapie. Dosłownie, punkcik, małe miejsce. To uroczy kiosk na Via Giardini, w okolicy stacji metra Montenapoleone, tuż przy Armani Cafe i słynnym pomniku prezydenta Sandro Pertini, który wyglądem przypomina raczej mini wersję nowojorskich schodów na Time Square.

Miejsce bardzo Vogue, bardzo mediolańskie.


EN It's been a while time since I said my first Ciao! in Milan. Although summer has not said its last word yet, fall is approaching inexorably, and you can see it, not by colorful leaves, but by first models appearing on Milanese streets, heralding upcoming madness of Milan Fashion Week.

You feel that you starting to belong to the city, when slowly, slowly, or as an Italian would say piano, piano you are able to create your little routines, you already have your favorite places, and you can help the confused tourists where to go, or even argue with some hand gestures in Italian!

They say that's no better place to fall in love than Paris, no better place to try delicious dumplings than Poland or no better carnival as it is in Rio! Well... I think that there is no better place to buy and read "Vogue" than Milan! Hence my next little spot on my Milan Fashion Map! It's a charming newsstand on Via Giardini, near Montenapoleone metro station, next to the Armani Café and a famous monument dedicated to the former president, Sandro Pertini, which looks more like a mini version of those red stairs, that are in Times Square, New York City.

A place very Vogue, very Milan.



wtorek, 13 września 2016

Modowa Mapa Mediolanu/ Milan Fashion Map: Via della Spiga

Modowa Mapa Mediolanu/ Milan Fashion Map: Via della Spiga


PL Kolejny punkt mojej mapy, Via della Spiga to ładniejsza siostra słynnej ulicy Montenapoleone (głównej ulicy wiodącej od Dumo, gdzie można znaleźć takie butiki jak Chanel, Dior czy Valentino). Czemu ładniejsza? Okolica Montenapoleone sama w sobie nie robi wrażenia, duży tam ruch, wszechobecni turyści i samochody. Natomiast Via della Spiga jest più elegante: typowa, włoska, dość długa, kamienna uliczka (na szczęście przyjazna obcasom), spokojniejsza, ale z równie imponującymi sklepowymi witrynami Prady, Dolce&Gabbana czy Lanvin. Oglądając je, słusznie możemy odnieść wrażenie, że podziwiamy ekspozycje różnych galerii sztuki współczesnej. Butki w tej okolicy zdecydowanie nie sprzyjają przeciętnej kieszeni, ale myślę, że jeśli chcecie poczuć atmosferę miasta: modnego, współczesnego a jednak włoskiego wybierzcie to miejsce: może nie z dala od zgiełku ale na jego uboczu.


EN Another place on my map, Via della Spiga, is a prettier sister of a very famous and luxurious Via Montenapoleone (the main street leading from Duomo, where one can find numerous boutiques such as Channel, Dior or Valentino). Why prettier? Well, Via Montenapoleone, very popular yet not quite impressive: cars and tourists are everywhere which make leisurely walk almost impossible. On the contrary, Via Della Sprig is più elegante: typical, Italian, quite long and narrow stone alley (luckily heels-friendly). It's quieter but with equally imposing shop windows like Prada, Dolce&Gabbana or Lanvin. While passing them, we may have right impression that we almost admire exhibitions of modern art galleries. Boutiques in this area are not favorable to an average pocket, but if you want to feel the trendy and modern atmosphere of the city, you should choose this place, it is not away from the hustle, but it is on out-of-its-way.




           








Copyright © 2016 lacinemoda , Blogger