niedziela, 8 stycznia 2017

Funny Face/Zabawna buzia (1957)

I'm strictly (a) tourist 
But I couldn't care less. 
When they parlez-vous me 
Then I gotta confess. 
That's for me: 
Bonjour, Paris!
PL Francja. Trzeci najczęściej odwiedzany kraj na świecie a w nim Paryż, Znany, lubiany, wybierany przez miliony turystów rocznie. Miasto zakochanych, miasto burleski, kabaretu i filmu. To tutaj ściągają zagraniczni filmowcy, a Hollywood przyjmuje to piękne miejsce za gwarant sukcesu. Nie ma się co dziwić, europejskie stolice są atrakcyjnym planem filmowym. Można tworzyć całe listy, rankingi kasowych hitów filmowych kręconych nad Sekwaną. Na pewno w tym rankingu znalazło by się kilka pozycji z Audrey Hepburn w roli głównej.

Lubię musicale i zdaję sobie sprawę jak wiele osób, zwłaszcza mężczyzn uważa je za oderwane od rzeczywistości (Serio, panowie? Latający Superman, ulice z Fast&Furious, zagłady, ratowanie świata - bardziej realne od śpiewania w deszczu?).
Musical to bardzo wymagający gatunek, za granicą coraz rzadziej rozgranicza się aktora od tancerza i śpiewaka - aktor musicalowy musi być wszystkim (chociaż obsada głośnego ostatnio La La Land przyprawia mnie o nieprzyjemne ciarki). Jako aktorka Sceny Muzycznej i serdeczna przyjaciółka paru pięknych zdolnych studentek Musicalu na Akademii Muzycznej wiem jak trudną i niedocenianą sztuką potrafi to być. Zwłaszcza gdy efektami specjalnymi są Twoje umiejętności i ciężka praca. Tutaj zamiast komputerowej obróbki i płonących samochodów liczy się skala głosu i piękne plie.
,,Zabawna Buzia" to ma - cudowną fabułę inspirowaną prawdziwymi osobami, rytmiczne piosenki, świetne teksty, ponadczasowe kostiumy no i Paryż!

,,Zabawna Buzia" to wdzięczna opowieść o uroczej Jo pracującej w księgarni, umiłowanej w teoriach filozoficznych i ich mędrcach. Dostrzeżona przez topowego fotografa modowego szukającego swojej ,,buzi" na okładkę, nagle staje się modelką i rusza z nim na swoje pierwsze zdjęcia do francuskiej stolicy. Obserwując losy głównych bohaterów, podążamy za nimi poprzez najsłynniejsze paryskie dzielnice i ulice, widzimy piękne musicalowe choreografie i towarzyszące im piosenki, Bonjuor Paris czy Think Pink to utwory już niemalże kanoniczne. Trzeba przyznać, że przy takich głosach jak Fred Astaire czy Kay Thompson wokal Audrey wypada dość przeciętnie, jednak twórcy nie odebrali jej głosu, tak jak to zrobili za jej plecami przy okazji filmu My Fair Lady, gdzie bez jej wiedzy wokal zostały zastąpion wokalem Marni Nixon przez co aktorka straciła szanse na nominację do Oscara. Tutaj jednak głos Audrey - oktawa i jedna sekunda- wybrzmiewa a jazzowe How long has this been going on broni się i jest utworem ponadczasowym.

Filmowa Jo Stockon ubrana jest w najwspanialsze kreacje: od naczelnej kostiumograf Paramountu Edith Head oraz od przyjaciela Audrey Huberta de Givenchy, który ubierać będzie ją prawie w każdym filmie. Ponieważ tak, kiedyś gwiazdy Hollywood same mogły decydować, w czym wystąpią! Szafa panny Jo jest ponadczasowa, klasyczna - krojem sukien zahaczająca jeszcze o wpływy New Looku Diora, cygaretkami wypierająca szturmującą powoli francuskie kino seksbombę Brigitte Bardot. Tutaj Audrey eksponuje już ciężko spotykany rodzaj seksapilu, udowadnia że klasa i smak były kiedyś domeną również młodych kobiet. No i te kapelusze!

Artysta znajdujący swoją muzę i zakochujący się w niej, to fabuła zawsze niezwykle ciekawa i czarująca, duet Hepburn-Astaire odgrywa (i wytańcza) ją na najwyższym poziomie. Szkoda, że niemal wszyscy ekranowi partnerzy Audrey m.in. Gary Cooper czy Humphrey Bogart byli ponad dwadzieścia lat od niej starsi. Najbardziej zbliżony do niej wiek miał chyba tylko William Holden w ,,Sabrinie", zresztą z którym nawiązała romans podczas pracy na planie.


"Is it real? Am I here?"




EN France. The third most-visited country in the world with the capital in  Paris - extremely popular, visited by millions of tourists every year. City of love, city of burlesque, cabaret and film. The place which attracts foreign filmmakers. Hollywood takes it as guarantor of success (no wonder, European cities have always been attractive film sets). But there is no other place like Paris. It is not hard to create a list of box office blockbusters filmed on the river Seine. Certainly, on this list would be few titles with Audrey Hepburn.
I love musicals but I realize how many people, especially men believed them to be detached from reality (Seriously, guys? Flying superheroes, streets of Fast&Furious, Bruce Willis saving the world - how is that more real than singing in the rain?).
A musical is a very demanding genre. The musical actor is observed to be less demarcated from dancer or singer nowadays. He must be all (although, the cast of the latest "La La Land" gives me uncomfortable shivers). As a graduated musical actress and a friend of a couple of beautiful and talented students of Academy of Music, I know how difficult and sometimes undervalued this craft can be. Especially when the special effects are your skills and hard work. Here, instead of exploding cars and the newest technology, the scale of voice and the beautiful plie counts.
"Funny Face" has it all - a wonderful story inspired by real people, catchy songs, brilliant lyrics, timeless costumes and of course Paris!
"Funny Face" is a graceful story of the lovely girl Jo (Audrey Hepburn) who works in a bookstore and admires philosophical theories and their sages. Discovered by top fashion photographer (Fred Astaire), who was looking for his "cover face", suddenly becomes a model and is going to Paris for her very first photoshoot. Observing the adventures of main characters, we follow them through the most famous Parisian neighborhoods and streets, we see beautiful choreography and listen to ones of the most  iconic musical songs of the history like Bonjour Paris or Think Pink. I must admit, in comparison to Kay Thompson or Fred Astaire, Audrey's voice is fairly average, yet, the producers did not take it away from her like they did behind her back during the production of My Fair Lady, when they replaced her with vocals of Marni Nixon. Because of that, Audrey lost her chance for Academy Award nomination. Here, however, the voice of Audrey - octave and one note - sounds well and the jazz How Long Has This Been Going On is a timeless classic song now.
The artist who finds his muse and then gradually falls for her has always been a good, charming storyline. The duet Hepburn-Astaire plays (and dances) it well, at its highest level. Too bad, that almost all her screen partners, including Gary Cooper and Humphrey Bogart, were more than twenty years older. Closest to her age was probably only William Holden with whom she had an affair while working on the set of Sabrina.
Jo Stockton is dressed in the finest costumes of two: first is the most famous Paramount's chief costume designer, Edith Head and Hubert de Givenchy - French, young designer, the longtime friend of Miss Hepburn. Since Sabrina he dressed her in almost every movie she was starring. Why was that? Because great movie stars used to chose their screen wardrobe. The style of our main character is timeless - the cut of her dresses is referring to Dior's New Look and the cigarette pants are trying to displace the sexy look of rebellious Brigitte Bardot. Audrey exposes, the not so common anymore, type of sex appeal, proving that class and taste were once the domain of young women too. And these hats!
.
"Can One Kiss Do All of This?"


"Think Pink When You Shop for Summer Clothes"

,,That's for me, Bonjour Paris!"

,,I want to step out down the Champs-Elysees, from the Arch of Triumhp to the Petit Palais."
"Living is easy, the livin' is high. All good Americans should come here to die."
,,I want to see the den of thinking men like Jean-Paul Sartre"

,,I must phliosophise with all the guys, around Montmartre and Montparnasse"




21 komentarzy:

  1. Ciekawie, ujmująco i interesująco - jak zawsze. Warto przystanąć na chwilkę i poczytać o sprawach ponadczasowych. Normalnie jesteśmy zabiegani i nie myślimy o sprawach z wcześniejszych epok, a przecież to one nas (i wcześniejsze pokolenia) kształtowały. PO Twoich teksach aż zaczynam myśleć "Gdzie obejrzę ten film?". Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Musicale oderwane od rzeczywistości? Dla mnie one mają najpiękniejsze wartości, a to, że częściowo wyśpiewane, tylko dodaje im uroku :) Zresztą na moim blogu zajmuję się wyłącznie nimi. Dla mnie najlepsze są te wystawiane w teatrach, bo oglądanych na żywo nie da się porównać nawet z najlepiej zrobioną wersją kinową. Nie wszystkie jednak można zobaczyć na scenie i wtedy filmowe też oglądam. Ale tego jeszcze nie znam i wpisuję na listę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę podobnie, ale wiele osób, zwłaszcza mężczyzn, traktuje ten gatunek z uprzedzeniem.

      Usuń
  3. Niestety, musicale mnie nie porywają. Może nie potrafię się wczuć, może do nich nie dojrzałam, może nie trafiłam na swój, a może to jednak po prostu nie moje klimaty. Bez względu na to szanuje i podziwiam pracę aktorów musicalowych. Grają śpiewająco ;)
    /Pozdrawiam,
    Szufladopółka

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie również dziwi sceptycyzm panów wobec musicali. Mam jednak wrażenie, że część tych reakcji to po prostu uprzedzenie, które wiąże się z obawą o męski wizerunek. Z jakiegoś absurdalnego powodu niektórzy uważają musicale za "babskie kino", co jest więcej niż krzywdzące. W naszej parze Konrad niby musicali nie lubi, a np. "Nędznicy" czy "La La Land" podobały mu się co najmniej tak samo jak mnie! :) Co mnie bardzo cieszy ;) PS. Bardzo urokliwa jest Twoja recenzja, widać w niej pasję :) / Pozdrawiam, żeńska połówka Pary na film :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę się właśnie zabierać za La La Land i mimo licznych nagród i nominacji jestem nastawiona dość sceptycznie, wolę gdy do takich filmów angażowane są gwiazdy Broadway'u

      Usuń
    2. Na pewno warstwa taneczno-wokalna na tym zyskuje, chociaż aktorzy filmowi wnoszą w musicale swój wkład, który mnie osobiście często przekonuje do ekranizacji z filmowymi odtwórcami. I tak na przykład: bardzo lubię kinową wersję "Nędzników" za emocje i naturalność (oczywiście na miarę możliwości, jakie stwarza libretto). Ale przyznaję, że gdy chcę po prostu posłuchać utworów, sięgam tylko po wykonania sceniczne ;)

      Usuń
  5. Od dawna marzyłam o zobaczeniu wieży Eiffla, ale w obecnej sytuacji wyjazd do Francji wydaje mi się dość ryzykowny, nie uważasz? Poza tym artykuł bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja podróż do Paryża to dosyć świeża sprawa w takie miejsca zawsze podróżuję w sezonie niskim ponieważ jest mniej tłoczno i tanio, nie jest niebezpiecznie, przy każdym wejściu również do sklepu trzeba pokazywać torebkę. Zdecydowanie większym wyzwaniem jest patrzenie na bezdomne rodziny i małe dzieci na ulicach - uchodźców czy nie uchodźców - wciąż ludzi.

      Usuń
    2. osobiście musicale to nie moja bajka, ale podoba mi się, jak pięknie Ciebie zachwycają.

      Usuń
  6. Też lubię te musicale i wcale się tego nie wstydzę :) Nie jest to mój ulubiony gatunek, ale raz na rok bardzo dobrze mi robi taka kiczowata bajeczka... ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę się przyznać, że sama niezbyt lubię musicale, zupełnie do mnie nie przemawiają. Może jednak Twój wpis mnie do nich przekona :) Świetnie piszesz. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie słyszałam o tym dziele. Na pewno się nim zainteresuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Musicale wolę oglądać w teatrze... A jednak Twój wpis bardzo mnie zmobilizował do zapoznania się z Zabawną Buzią. Świetna recenzja, zgrabna i lekka.

    OdpowiedzUsuń
  10. Chętnie zobaczę ten musical. Szczególnie że byliśmy jakiś czas temu w Paryżu i mam stamtąd przemiłe wspomnienia. A przy tym zobaczyć jeszcze cudne stroje i posłuchać dobrej muzyki - czego można chcieć więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie widziałam jeszcze tego filmu, ale nabrałam ochoty, żeby to nadrobić. Piękny Paryż, piękna Audrey. Nie jestem znawcą gatunku, ale lubię musicale. Z tym że zatrzymałam się tak gdzieś na "Moulin Rouge" i "Chicago" ;)
    PS. Bardzo fajne zdjęcia. Szkoda, że przy moście nie znalazła się jeszcze grupa statystów :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy nie oglądałam żadnego filmu z Hepburn i pewnie nie obejrzę, szczególnie jeśli to musical których nie znoszę. Podoba mi się jednak bardzo to jak napisałaś ten artykuł, podobają mi się bardzo zdjęcia i ogólna estetyka. Pięknie tu u Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo lubię musicale chociaż za dużo ich nie oglądam, a (jak widzę) szkoda. Koniecznie muszę obejrzeć "Zabawną buzię", bo Twoja recenzja konkretnie mnie zaintrygowała... No i te kadry. Cudo!

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo podoba mi się pomysł prowadzenia bloga dwujęzycznego :) Sama od jakiegoś czasu jestem zakręcona na punkcie czytania i oglądania filmów po angielsku, więc tym bardziej mnie to cieszy, a Audrey Hepburn i "Funny Face" bajka...:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Po takiej recenzji aż mi głupio, że jeszcze nie widziałem tego filmu. Nic tylko usiąść przed komputer i oglądać!
    Naprawdę zachęcający tekst oraz super zdjęcia i kadry filmowe.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 lacinemoda , Blogger